wtorek, 1 grudnia 2009

Za nami wizyta Gary'ego...


Za nami wizyta Gary’ego Reiss’a w Polsce. Pełna wrażeń, emocji, intensywności, odkryć własnych, inspiracji i nowych kontaktów. Gary w Polsce czuł się bardzo dobrze, niezwykle ciepło mówi o wszystkim, czego doświadczył, o swojskości, którą u nas czuł. Nasze i jego plany są takie, że będzie tu regularnie wracał. Mamy nadzieję, że zobaczymy się z nim za rok. A przez ten czas pozostaje wprowadzać w życie wszystkie nowe rzeczy, których nas nauczył.


Poprzednio Gary był w Polsce w maju, na zaproszenie Polskiego Towarzystwa Psychologii Procesu, prowadził szkolenie na temat pracy z rodziną. Podczas jednej z przerw, gdy siedzieliśmy w grupie kilkunastu osób w knajpie na kolacji, zaczęliśmy snuć plany na temat kolejnej jego wizyty. I gdy zapytał „a na jaki temat chcielibyście warsztat?”, bez namysłu wypaliłam SEKS. I tak we wspólnej rozmowie, wśród śmiechów i pysznego jedzenia temat ten się urodził. Kilka miesięcy trwały przygotowania, rozsyłanie ulotek, organizacja. Aż w końcu nastała druga połowa listopada i Gary przyjechał.





Pierwszy dzień wspólnej nauki to open forum – wykład Gary’ego o seksualności, następnie proces grupowy. Pojawiły się w nim dwie strony dyskutujące ze sobą – jedna trochę bardziej tradycyjna, i druga bardziej wolna. Gdy obydwie strony zaczęły się wypowiadać, okazało się, że pojawia się mała szansa na wzajemne zrozumienie, i odkrycie wspólnych wartości, gdzieś na dnie. To był pierwszy krok w kierunku szukania nowego wzorca – próba połączenia tradycji, stałości i wolności.










Kolejnym krokiem był intensywny warsztat pt.: „Sacred fire, dancing soul – seks, bliskość, duchowość”. Na warsztacie było nas około 50 osób, częściowo studenci pracy z procesem z obydwu szkół warszawskich szkół, częściowo osoby zainteresowane tematem i rozwojem własnym. Zaczęliśmy w piątek wieczorem, rysowaniem linii naszej energii seksualnej. A potem popłynęło…
Niezwykłe prace na środku, dużo ćwiczeń. Nauka słuchania siebie i drugiej osoby. Nauka rozpoznawania i zauważania bardzo delikatnych sygnałów. Nauka doceniania, szanowanie i wnoszenie NIE do związku, do seksu. Nauka szukania nowych sposobów dotyku, wynikających z kontaktu z najgłębszą częścią siebie. Leczenie obrazu swojego ciała. Sam fakt szczerego i otartego mówienia o seksualności, wnoszenie świadomości do tego, obszaru, często ztabuizowanego, dla wielu uczestników był otwierający i zmieniający. Wiele było wspólnego śmiania się, wiele łez, wiele rozmów.


Bardzo się cieszę, że warsztat na ten temat odbył się w Polsce. Wiem, że dla wielu uczestników to dopiero początek pracy nad poruszonymi obszarami, ale mam nadzieję, że będzie inspiracją i zachętą do poszukiwań i dalszej pracy. Pracując od lat terapeutycznie z ludźmi mam wrażenie, że progi i kłopoty wokół seksualności i relacji stanowią większą część kłopotów osób zgłaszających się po pomoc. Odnoszę wrażenie, że zdecydowanie więcej osób ma kłopoty w seksie niż ich nie ma, co tym bardziej jest trudne, że jesteśmy zalewani informacjami i artykułami na temat wyzwolonego seksu. Gdy czytamy tytuły gazet krzyczące o wolności seksualnej i nieograniczonych możliwościach w tej dziedzinie, pojawia się odczucie, że jest ze mną coś bardzo nie w porządku, gdy ja tak nie mam, nie mogę, nie potrafię. Gary pracujący od lat z ludźmi mającymi kłopoty w seksie powiedział wyraźnie, że ma je większość osób, większość par, oraz że większość z nich żyje w przekonaniu, że
są jedynymi, które te kłopoty mają. Cieszę się więc bardzo, że wspólnie wnieśliśmy trochę świadomości do tego obszaru.


Zakończeniem warsztatu był niezwykły, bardzo głęboki i poruszający proces grupowy między mężczyznami i kobietami. Okazało się, że stary porządek w którym mężczyzna jest twardzielem, nie pokazującym uczuć, schowanym za maską władzy, a kobieta jest własnością tudzież opiekunką – musi umrzeć. Nikt nie chce go więcej nieść, gdyż obydwu stronom on nie służy. A gdy stary porządek, maska umiera – pojawia się delikatny zalążek nowego świata, w którym kobieta i mężczyzna mogą się spotkać poza rolami, mężczyzna może pokazać głębokie uczucia – strach, delikatność, a kobieta może być sobą, pełną radości bądź innych autentycznych uczuć istotą. I wtedy jest możliwe wybaczenie, opłakanie starych ran, połączenie. Z tego powstaje nowy rodzaj relacji – poza rolą, w radości, dwojga wolnych osób. Bardzo to było mocne i prawdziwe.


Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w całym tym wydarzeniu. Wiele mi ono dało, odkryłam i nazwałam własne progi i miałam szansę coś z nimi zrobić. Mogę podzielić się odkryciem, które poczyniłam – okazało się, że dla mnie energia seksualna płynie z tego samego źródła, z którego płynie energia twórczości, pasji, działania w świecie, odkrywania nowego, realizowania siebie i swoich pomysłów. Bardzo mocno poczułam, że energia seksualna to energia życia po prostu, a tam, gdzie ona się blokuje – życie przestaje płynąć, robi się zastój, blokada, próg. I nie jest wygodnie go nieść….


Na zakończenie pobytu Gary poprowadził całodzienną superwizję dla studentów i nauczycieli psychologii zorientowanej na proces.
We wtorek 24 listopada miał wykład na temat śpiączki w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, na zaproszenie fundacji A kogo?. Opowiadał tam o swoich sposobach pracy z osobami pogrążonymi w śpiączce i możliwościach kontaktowania się z nimi.





Bardzo dziękuję wszystkim nam, dzięki którym przedsięwzięcie było możliwe – sobie i Ani za organizację, Pauli za świetnie tłumaczenie na żywo podczas wszystkich tych dni, Bognie, która pierwsza wpadła na pomysł, żeby Gary’ego do Polski ściągnąć, Polskiemu Towarzystwu Psychologii Procesu, wszystkim studentom obydwu programów licencyjnych, oraz wszystkim wspaniałym uczestnikom – za otwartość, odwagę, chęć zmiany, gotowość do pracy na bardzo głębokim poziomie. Oczywiście wielkie podziękowania dla Gary’ego za jego wiedzę, uważność połączoną z poczuciem humoru, i za wszystko, czego nas nauczył.
Agnieszka Kramm

0 komentarze:

Prześlij komentarz